Kategoria: Wiara

Starcie cywilizacji – muzułmanie w Europie i ich postrzeganie

Starcie cywilizacji – muzułmanie w Europie i ich postrzeganie

Przez admin in Religia, Wiara w 28 czerwca 2021

Czasy, w których żyjemy nie należą do najłatwiejszych. Muzułmańskie diaspory żyjące w europejskich miastach, szczególnie Europy Zachodniej i Południowej starają się narzucać swój styl bycia, a w połączeniu z tym, że kultura islamska jest zupełnie odległa od tej naszej, to powstają tarcia. Problem przemocy muzułmańskiej jest również problemem natury politycznej. Dzisiejszym problemem jest to, że wszystkie zamachy terrorystyczne w ostatnim czasie zostały przeprowadzone przez muzułmanów. Państwo Islamskie rośnie w siłę, a Europa nie potrafi sobie z tym problemem poradzić.

Powołując się na sondaż wykonany przez Instytut Badań Pollster dla „Super Expressu” i „Nowa TV” z maja 2017, Polacy nie chcą przyjmować imigrantów. Za przyjęciem uchodźców, czy inaczej nazywanych imigrantów ekonomicznych opowiedziało się tylko 15% ankietowanych, z kolei przeciwnym temu pomysłowi było aż 71% respondentów. Jednak ten problem nie jest taki prosty, bo pomimo tego, że ludzie odpowiadający za te bestialskie ataki są w dużej mierze uchodźcami, jak np. podczas Sylwestra w Kolonii w 2015 roku. Również zdarzają się przypadki ataków w obozach dla uchodźców, takie jak morderstwo psychologa w Saarbrucken.

Lewa strona sceny politycznej lub osoby związane z poglądami lewicowymi są zwolennikami są chętne do przyjmowania imigrantów, często powołując się na Pismo Święte i przykazaniu miłości bliźniego, o solidarności względem innych krajów, które również mają przyjąć imigrantów. Fakty są jednak takie, że za zamachami terrorystyczymi stoją muzułmanie i ciężko uciec od rozmów na temat sensu przyjmowania uchodźców, skoro wraz ze wzrostem muzułmanów w Europie rośnie liczba zamachów terrorystycznych, oraz ataków nożowników wykrzykujących „Allah Akbar”.

W Europie rośnie pokolenie muzułmanów, których rodzice przybyli z krajów arabskich, lecz są już obywatelami europejskimi, urodzonymi czy to w Niemczech, Anglii, czy Francji i to tam powiększająca się diaspora muzułmańska mocno się radykalizuje. Trzeba wspomnieć o tym, że w Europie wg Pew Research Center mamy już ponad 20 mln muzułmanów, z czego najwięcej, bo po 4,7 mln żyje we Francji i Niemczech. Trzeba powiedzieć, że wzrost demograficzny wśród muzułmanów jest czymś, czym zdecydowanie przewyższają na głowę Europejczyków. Ta sama instytucja opublikowała również raport, na podstawie którego twierdzi, że do 2050 roku muzułmanie będą stanowili około 29.7% światowej populacji.

W Wielkiej Brytanii grupą wśród której panuje bezrobocie, są właśnie muzułmanie. Wskaźnik ten wynosi 13%, w Niemczech jest dokładnie taki sam. Rok w rok liczba zamachów rośnie, polityka europejska nadal się nie zmienia, chociaż Węgry, Polska czy Austria wyłamują się z postanowień europejskich, deklarując, że nie przyjmie ani jednego
uchodźcy, aczkolwiek Polska przyjmuje muzułmanów z byłych republik radzieckich wyznania muzułmańskiego.

Samuel Huntington w „Zderzeniu cywilizacji” napisał, jako jedno z głównych założeń „(…)najpoważniejsze są konflikty z islamem i Chinami. Na szczeblu lokalnym wojny pograniczne, głównie między muzułmanami i nie muzułmanami(…) co z kolei skłania państwa-ośrodki cywilizacji do podejmowania wysiłków na rzecz powstrzymania tych wojen”. Czy Samuel Huntington ma rację? Pytanie to pozostawiam bez odpowiedzi…

Organizacji terrorystycznych jest całkiem sporo, jednak spora część deklaruje posłuszeństwo Państwu Islamskiemu(ISIS) i ich działania są jak najbardziej aktualne i to najpotężniejsza grupa terrorystyczna od lat, jeżeli nie w historii, chociaż działania rosyjsko-syryjskie sprawiły, że organizacja ta straciła ogromną część swoich terytoriów, tym samym tracąc znaczenie polityczne i militarne. Poza Państwem Islamskim istnieją Al-Kaida, Hezbollah i Boko Haram, aczkolwiek Hezbollah jest również partią polityczną, która ma wpływ na środowisko polityczne w Libanie.

W takich miastach jak Malmoe czy Paryż już mamy strefy no-go zone, czyli takie do których wstęp jest na własną
rękę i o nasze bezpieczeństwo mogą nie zadbać nawet służby bezpieczeństwa publicznego. Z tymi strefami powiązane jest zarówno prawo szariatu, jak i policja szariatu, która pilnuje „porządku” zgodnego z regułami islamskimi, określającymi zasady panujące w przestrzeni społecznej, zasady kodeksu karnego, praw kobiet, czy innych rzeczy związanych z funkcjonowaniem w społeczeństwie.

O Ateistach

O Ateistach

Przez admin in Wiara w 27 czerwca 2021

Do wypowiedzi zainspirował mnie Janusz Korwin-Mikke swoim zdaniem. Pozwolę sobie je tutaj przytoczyć.

„(…) gdyby nie istniało pojęcie Boga, nie istniałby również a-Theizm. Każdy ateista musi rozumieć, że gdyby Boga nie było, to nie miałby o czym dyskutować. Wśród szympansów nie ma ateistów. Jak mawiał śp. Jan-Maria Arouet (ps.: „Wolter”): „Gdyby Boga nie było, należałoby Go wymyślić”.
Ateiści nie maja pojęcia, że przecież sami też należą do kultury – no, niekoniecznie chrześcijańskiej, ale kultury ludzi wierzących w Boga. (…)”

Sam jestem ateistą, więc mam pełne pole do popisu w wyżej danej sprawie. Pierwsze zdanie jest zrozumiałe i się w pełni z nim zgadzam, jednakże drugie już budzi trochę wątpliwości. Sądzę, że ludzie nie stają się ateistami z chęci dyskusji. Jeśli człowiek jest inteligenty, a trzeba przyznać, że ateiści którzy nie stali się ateistami z powodu mody, w pewien sposób się za takich uznają, gdyż przełamali pewien opór ze strony nachalności tradycji, to z pewnością jest wstanie dyskutować na wszelakie tematy, nie tylko związane z religią.

W tym miejscu trzeba zaznaczyć jeden ważny fakt.
Są dwie grupy ateistów, Ci którzy to manifestują a także Ci którzy jeśli już mają to wyrażać to w ograniczony gronie. Osobiście należę do tych drugich z jednego koronnego powodu. Uważam, że jeśli religia nie wiąże się z polityką, czyli de facto nie ma możliwości narzucania nam jakiś większych zakazów ( Już nie chodzi tutaj o bawienie się w aborcję czy in-vitro gdyż temat ten jest na inną okazję) to nie powinniśmy tego manifestować i robić z siebie błaznów. Przypomnijcie sobie jedno z moich pierwszych zdań : „Sam jestem ateistą (…)”, a teraz wyobraźcie sobie, że jeśli byłbym dyktatorem czy kimkolwiek kto by sprawował pieczę nad państwem, bądź tym kim jestem teraz, zwykłym, szarym obywatelem, to wolę, żeby naród był religijny, nie fanatyczny, jednak aby lekko w stronę tej skrajności ciągnąć, oczywiście wszystko z umiarem, nie chcemy powrotu do średniowiecza…

„Ateiści nie maja pojęcia, że przecież sami też należą do kultury”

Mają pojecie, ale jak już wspominałem, są dwie grupy. Sądzę, że ta która ma pojęcie, jest tą drugą.

Dieta kiedyś i dzisiaj, czyli jak kultura i religia radziły sobie z otyłością

Dieta kiedyś i dzisiaj, czyli jak kultura i religia radziły sobie z otyłością

Przez admin in Religia, Wiara w 24 czerwca 2021

Obżarstwo, problem ze zdrowym stylem życia i nadmierny konsumpcjonizm to plaga dzisiejszego świata. Panujący obecnie pęd życia utrudnia nam skupienie się na prawidłowym odżywianiu, regularności posiłków i dbaniu o dietę bogatą w odpowiednie składniki odżywcze. Z pewnością nasi przodkowie nie mieli takich problemów. Zaczynając od początku – czyli od czasów prehistorycznych – pożywienie było rarytasem, na który zasłużyć mogli sobie wyłącznie doskonali łowcy i zbieracze. To oni przeżyli przekazując nam swe geny, a my stopniowo udoskonalaliśmy świat wokół siebie, czyniąc sobie Ziemię poddaną. Warto jednak pamiętać że zmieniliśmy wyłącznie otaczający nas świat, a nie nasze organizmy. Z punktu widzenia biologii jesteśmy takimi samymi istotami jak dziesiątki tysięcy lat temu, a nasze organizmy – mówiąc krótko – są w szoku, gdy dostarczamy do nich niedostępne kiedyś ilości pożywienia.

Niewątpliwym krokiem milowym w kierunku dostarczenia ludzkości stałych porcji pożywienia była tak zwana Rewolucja Neolityczna. To ona w latach 10000-4000 p. n.e na terenach Bliskiego Wschodu zapoczątkowała hodowlę zwierząt i rolnictwo. Nie musieliśmy już narażać swego życia w celu zdobycia pokarmu. Mogliśmy – podobnie z resztą jak to robimy dziś – oddać się pracy na rzecz zadbania o swój dobrobyt. Potem poszło jak z płatka. Rozwinął się handel, następnie przemysł, a świat stawał się coraz mniejszy. Przez te lata rozwinęliśmy również bardzo ważne narzędzie przetrwania, jakim jest religia. To ona niejednokrotnie dawała nam motywację do działania, wspierała w walce z przeciwnościami losu i wspomagała rozwój kultury i sztuki. Kiedy jedzenia było pod dostatkiem, jej regulacje dbały, by w określonych porach od obżarstwa i wszelkich cielesnych uciech jednak się powstrzymywać. Nadmierne łakomstwo, próżność i egoizm były ganione w niemal wszystkich religiach. Do dziś w najpopularniejszej z nich te właśnie zachowania wchodzą w skład tak zwanych grzechów głównych.

Dzisiaj, by powstrzymać się przed łakomstwem, zadbać o zdrowie i odpowiednią sylwetkę pozostaje nam silna wola, a z tą – jak wiadomo – bywa różnie. Ostatnio jednak zaczęto wracać do dawnych tradycji i metod. Coraz częściej polecaną przez dietetyków formą na odchudzanie stał się właśnie post. Nie warto się oszukiwać, że każdy będzie dbał o dostarczenie do swego organizmu odpowiednich proporcji witamin, kalorii i mikroelementów. Wielu z nas nie ma czasu na regularne posiłki, a co dopiero mówić o edukację na temat ich wartości odżywczych. Okazuje się, że znacznie łatwiejszą metodą na smukłą sylwetkę są po prostu regularne głodówki. Jedną z nich jest tak zwana dieta IF (ang. intermitten Fasting). Pierwszym krokiem w spełnieniu podstawowych założeń tej diety jest wydłużenie przerwy między kolacją a śniadaniem do minimum 12 godzin. Prawdopodobieństwo tego, że w 4 miesiące uda nam się schudnąć o pnad 3 kilogramy jest bardzo duże. Istnieje oczywiście kilka wariantów tej diety, uzależnionych od stopnia naszego zaawansowania.

16/8 – najlepiej zacząć nasz „post” po kolacji o 20:00, by kolejnym posiłkiem było późne śniadanie w granicach godziny 12:00. Do kolejnej kolacji jemy trzy posiłki (włącznie z nią) wspomagane maksymalnie dwiema przekąskami. Żaden wyczyn, a efekty widoczne.
20/4 – czyli poprzeczka postawiona nieco wyżej. Najlepiej dużą część głodówki po prostu przespać, więc warto zacząć od solidnej kolacji o 18:00, a następny dzień od posiłku w granicach 14:00.
6:1 – „post absolutny” stosujemy tu przez całą dobę w przeciągu sześciu dni.
Dieta IF niejako przyzwyczaja nas do odczuwania głodu, a ten – jak wiemy – towarzyszył nam od dawien dawna. Nasz organizm został zaprogramowany tak, że podczas okresów głodu udostępnia nam zapas rezerw i zapoczątkowuje wiele bardzo ważnych procesów metabolicznych. Nasi praprzodkowie mogli zasłużyć sobie na porządny posiłek tylko po wyczerpującym polowaniu. Po jedzeniu czas przeznaczony był na odpowiedzialny za regenerację sen, by wraz z kolejnym dniem udać się na łowy. Czasy się zmieniły – nasze ciała – nie.
Kolejnym przykładem praktycznego zastosowania niegdyś usankcjonowanego religijnie postu jest Dieta Daniela. Już sama jej nazwa pochodzi od starotestamentowej przypowieści o Danielu i trzech młodzieńcach mieszkających na dworze Nabuchodonozora. Główny bohater – w przeciwieństwie do swych kolegów – odmawiał spożywania wina i potraw na dworze króla. Żywił się wyłącznie jarzynami, dzięki czemu Bóg sprawił, że wyglądał on lepiej niż trzej pozostali. Kolejnym elementem zbliżającym tę dietę do tradycji chrześcijańskiej jest czas jej trwania. Ze względu na jej rygorystyczność nie może ona trwać dłużej niż 40 dni. Przez ten czas dostarczamy do organizmu maksymalnie 600 kalorii dziennie w postaci warzyw, owoców (z wyłączeniem kalorycznych bananów i winogron) ziół i wody. Podobnie jak podczas postu, przy tego rodzaju diecie zapomnieć możemy o mięsie. W odstawkę idą również słodycze, ziemniaki, rośliny strączkowe. Ze względu na brak mięsa i produktów mlecznych, przy stosowaniu tej diety można wesprzeć się suplementacją wapnia i witamin z grupy B. Kobiety w ciąży czy też karmiące, osoby z niewydolnością sercową, zmagające się z cukrzycą i nowotworami taki rodzaj diety powinny sobie odpuścić. Dieta Daniela nie jest również dobrym sposobem na odżywianie dziecka.

W przedstawionych wyżej dietach mechanizm odchudzania idzie w parze z procesem oczyszczania organizmu. Ciało wprawione w radzenie sobie z uczuciem głodu, w pierwszej kolejności uwalnia zapasy tłuszczu. Kolejnym etapem jest odtruwanie organizmu i usuwanie z niego zniszczonych tkanek, toksyn i metali ciężkich.
Przez wieki ludzkość wykształciła wiele sposobów na dietę i zdrowy tryb życia. Jedne były koniecznością, inne stanowiły moralny obowiązek. Dziś pozostaje nam czerpać z tej spuścizny pełnymi garściami i bezgranicznie uwierzyć swej silnej woli. Bez niej nie ruszymy z miejsca choćbyśmy mieli dietę cud podstawioną pod sam nos.